Mirosław Celler

WYPŁAWEK I JEGO ZWALCZANIE

   Jednym z największych szkodników ikry i narybku jest bez wątpienia wypławek. Niemal każdy hodowca doznał wielkiego rozczarowania, otrzymując mizerne wyniki z tarła dobrze przygotowanego i zapowiadającego duży przychówek. Ze złożonej ikry, w ilości kilkuset sztuk, wylęga się zwykle kilkadziesiąt rybek, a i te zaczynają co dnia tajamniczo znikać i w efekcie końcowym pozostaje zaledwie kilka, czy kilkanaście odchowanych sztuk. Takie spustoszenia potrafią wyrządzić wypławki, o ile tylko pozwolimy im rozmnożyć się w nadmiernych ilościach.
    Według systematyki, wypławki należą do typu Plathelminthes - robaków płaskich, czyli płazińców i gromady Tubellaria - wirków. W akwariach najczęściej spotykamy wypławki przynależne do rzędu Tricladida, czyli wirków trójjelitkowych.
    Robaki te nie rzucają się w oczy, gdyż prowadzą skryty tryb życia. Za dnia ukrywają się na spodniej stronie liści, w podłożu zbiornika, pod kamieniami i w różnych zakamarkach. Z nastaniem zmierzchu wychodzą ze swoich kryjówek w poszukiwaniu żeru. W wypadku, jeśli rozmnożą się w wielkich ilościach, daje się zauważyć ich aktywność dzienna. Pełzają wtedy po szybach i roślinach w poszukiwaniu pokarmu, nie bacząc na światło. Rozmnażają się bardzo szybko, dochodząc w zaniedbanych akwariach do ilości kilku tysięcy sztuk. Każdy listek kryptokoryny jest wtedy od spodu dosłownie pokryty brunatną lub białawą - zależnie od gatunku - warstwą tych robaków.
    Wypławki są mięsożerne. Polują na żywą zdobycz, jak drobne skorupiaki, larwy wodnych owadów,- pierścienice i narybek. Nie gardzą też martwym pokarmem. Ulubionym przysmakiem wydaje się być ikra rybia, bo niszczą ją w niewiarygodny sposób.
    Do akwariów dostają się zwykle wraz ze złowionym, żywym pokarmem, lub przenoszone są na roślinach wodnych. Jako ciekawostkę podam, że "Zasługą" akwarystów jest zawleczenie do Europy północno amerykańskiego gatunku Planaria maculata Leidy. Ten wątpliwej wartości przybysz, przyjechał do nas razem z roślinami wodnymi. Bardzo ciekawa jest anatomia tych robaków. Na przykładzie wypławka białego - Dendrocoelum lacteum, postaram się w skrócie, opisać typową budowę tych zwierząt i działanie niektórych ich organów.
    Wypławek biały osiąga w dobrych warunkach długość 26 mm. i szerokość 6 mm. Ciało ma wydłużone, spłaszczone grzbieto-brzusznie, o białawym ubarwieniu. Cała powierzchnia ciała robaka pokryta jest równomiernie rzęskami. Ruch tych rzęsek powoduje wirowanie wody stąd powstała polska i łacińska nazwa dla tych robaków. Rzęski są nijako pomocniczym narządem ruchu. Głównym organem ruchu są jednak mięśnie podłużne, okrężne i skośne, przy pomocy których robak wysuwa część ciała do przodu lub w bok, a następnie podkurcza tylną i tak przenosi się w pożądanym kierunku. Skurcz i rozkurcz mięśni postępuje tak harmonijnie i rytmicznie, że pozornie wydaje sie, iż wypławek w ogóle nie używa energii do przenoszenia się, lecz pełznie siłą rozpędu.

A - Dendrocoelum lacteum, B - Planaria torva, C - Planaria lugubris, D - Planaria gonocephala, E - Polycelis nigra, F - Polycelis cornuta.

Rys. Mirosław Celler

    W komórkach nabłonka, otaczającego ciało, rozmieszczone są maleńkie pałeczki, zwane rabditami. Owe rabdity służą jako groźna broń zaozepna. Polujący wypławek zbliża się bezszelestnie do śpiącego narybku, a następnie "strzela" nimi w kierunku najbliższej ofiary. Rabdity rozpuszczają sio w śluzie pokrywającym rybkę i paraliżują jej ruchy. W tym momencie wypławek nakrywa swym ciałem ofiarę i wysysa z niej soki.
    Układ pokarmowy jest prosty i oryginalny. Otwór gębowy mieści się na stronie brzusznej i to w połowie długości ciała. Idąca od otworu gębowego gardziel ma możliwość wydłużania się na zewnątrz. Pobrany pokarm przedostaje się do jelita, składającego się z trzech przewodów, z których pierwszy biegnie wzdłuż przedniej części ciała, dwa pozostałe skierowane są ku tyłowi. Jelita są silnie rozgałęzione i wewnątrz wysłane komórkami nabłonka. Strawiony w nich pokarm przenika w głąb organizmu na zasadzie osmozy.
    Równie oryginalny jest układ wydalniczy. Wypławek nie ma otworu odbytowego. Przetrawiony pokarm krąży w przewodach układu wydalniczego, a następnie usuwany jest na zewnątrz przez otwory umieszczone na grzbiecie robaka.
    Wypławki są zwierzętami obojnaczymi. Każdy osobnik posiada narząd męski i żeński. Występują tu tak zwane zapłodnienie krzyżowe, to znaczy jeden osobnik zapładnia drugiego, będąc równocześnie zapłodnionym przez swego partnera. Dojrzałe jaja składa na liściach roślin wodnych i kamieniach, w ochronnych torebkach, zwanych kokonami.
    Oprócz wypławka białego, spotykamy w akwariach jeszcze kilka innych gatunków, które pokrótce opiszę:
    Planaria torva. Długość do 20 mm. Ciało koloru brunatnego, często wpadającego w czarny. Głowa tępo zakończona. Dwoje dużych oczu. Przebywa w stojących lub wolno płynących wodach.
    Planagria lugubris. Długość do 20 mm, szerokość do 4 mm. Najczęściej czarna, lecz zdarzają się osobniki brunatne. Część głowowa zaokrąglona, lub lekko szpiczasta. Dwoje oczu. Znaleźć go można w stojących i wolno płynących wodach.
    Planaria gonocephala. Jeden z największych wypławków, osiąga 25 mm., a szerokość 6 mm. Łatwy do odróżnienia po trójkątnej głowie, na której widnieje dwoje oczu. Kolor brunatno-czarny. Żyje w płynących wodach.
    Polycelis nigra. Długość ciała do 12 mm., szerokość do 1,5 mm. Bardzo zmienny w kolorze: od żółtego, poprzez brązowo-czerwony, zielonkawy, szary aż do czarnego. Głowa tępo zakończona, po środku z małą, szpiczastą wypustką. Szereg prymitywnych oczu, umieszczonych wadłuż linii brzegowej przedniej części ciała. Przebywa w stojących i płynących wodach.
    Polycelis cornuta. Długość do 18 mm., szerokość do 2 mm. Kolor ciała bardzo zmienny, podobnie jak u P.nigra. Część głowowa wyposażona jest w dwie szydłowate wypustki, przez co łatwo jest odróżnić tego wirka. Niepozorne oczy, rozstawione są wzdłuż linii bocznej w przedniej części ciała. Znaleźć go można w zbiornikach o chłodnej wodzie i nie podlegającej dużym wahaniom temperatury.
    Szkodliwość wypławków jest powszechnie znana, to też nic dziwnego, że od kilkudziesięciu lat starają się znaleźć radykalny sposób zwalczania tych robaków. Do najstarszych metod należy mechaniczne usuwanie szkodników, uprzednio znęconych mięsem.
    Do tego celu bierze się około 1 dkg. mielonego mięsa wołowego i wkłada do kawałka gazy opatrunkowej. Całość zawiązuje się nitką i taki woreczek z przynętą wrzuca się do akwarium, bacząc, by koniec nitki wystawał nad górną ramą zbiornika. Sam woreczek powinien dotykać podłoża akwarium, a usytuowany być powinien w najciemniejszym kącie, a więc przypuszczalnie tam, gdzie najwięcej gromadzi się wypławków. Przynęta musi pozostać na całą noc. W ciemnościach rozpoczyna się zwykle pochód robaków w kierunku mięsa. Robaki posługują się tu zmysłem powonienia. Trafiają nieomylnie. Po pewnym czasie woreczek poktyty jest śluzowatą warstwą wypławków. W takim momencie trzeba przynetę wyciągnąć za wystającą z wody nitkę, a następnie zanurzyć na moment w gorącej wodzie, dla zabicia zebranych wypławków. Po tym zabiegu woreczek wkłada się ponownie do akwarium, powtarzając czynność wielokrotnie.
    Czy wspomniana metoda jest skuteczna? Przy dużej dozie cierpliwości, można zmniejszyć wybitnie stan wypławków w akwarium, a tym samym zwiększyć bezpieczeństwo ikry. Ale nie ma mowy, by dało się zwalczyć wypławki całkowicie.
    0 wiele więcej możliwości daje metoda chemiczna. Od dość dawna stosowany jest trujący wyciąg z kasztanów. Na każde 10 l wody w akwarium, daje się jeden kasztan. A więc, na zbiornik o pojemności 40 l. przeznacza się 4 kasztany. Owoce trzeba obrać ze skórki, pokrajać w plasterki i gotować pod przykryciem dwadzieścia minut. Odcedzony wywar, po ostygnięciu, wlewa się do akwarium, z którego uprzednio należy wyłowić ryby. Już po upływie pół godziny, wypławki tracą nieco na barwie, ale zachowują się jeszcze normalnie. Giną dopiero po 12 godzinach, zalegając piasek pod szybami i większymi kępami roślin. Ilość martwych osobników może przerazić hodowcę, gdyż za życia nie są tak widoczne.
    Po tym zabiegu, wodę wraz z martwymi wypławkami usuwa się, a na jej miejsce wlewa nową.
    Akwarium pozostaje wolne od szkodników zwykle przez 8 tygodni. Po tym czasie pokazują się młode wypławki, które przetrwały niesprzyjające warunki w postaci jaj, w bezpiecznych kokonach. Trzeba wtedy powtórzyć zabieg jeszcze raz i to już gwarantuje pozbycie się uprzykszonyeh szkodników, na wiele miesięcy. A więc, metoda prawie doskonała, gdyby nie fakt, że wyciąg z kasztanów jest trujący. Wprawdzie rośliny i ślimaki po nim nie giną, wprawdzie gupiki, pozostawione - eksperymentalnie w dezynfekowanym akwarium, też przeżyły - jednak, skoro wypławki tak masowo padają, to można przypuszczać, że i dla organizmów ten wyciąg nie jest obojętny.
    0 wiele bezpieczniejsza jest inna metoda chemiczna, w której środkiem działania jest dwutlenek węgla. W praktyce stosujemy zwykłą wodę sodową /syfon/ w proporcji: 1 litr wody sodowej na 3 litry wody akwarium. Ażeby pomieścić tak duży dodatek wody w akwarium, trzeba uprzednio odlać z niego przypuszczalnie 1/3 stanu i dopiero resztę uzupełnić wodą sodową.
    Przed zabiegiem należy wszystkie ryby bezwzględnie usunąć. Równleż cenniejsze ślimaki trzeba zabrać, o ile przywiązujemy do nich jakąś wagę. Rośliny pozostawiamy na swoim miejscu. Wodę sodową wlewamy możliwie szybko i zaraz po tym nakrywamy powierzchnię wody kawałkiem czystego, białego papieru, dociętego możliwie dość starannie,by przerwa między szybami a papierem była prawie niedostrzegalna.
    Teraz dopiero możemy przystąpić do obserwacji. Wszystkie rośliny pokrywają się perełkami gazu. Dwutlenek węgla działa bardzo szybko. Ślimaki wciągają swe ciało do muszli i opadają na dno. Wypławki - jak na komendę, zrywają się w pewnym momencie i wszystkie pędzą ku powierzchni wody. W kilka minut padają jednak martwe i osuwają się na dno. Gdy się potrząśnie zbiornikiem, widać, jak setki i tysiące martwych wypławków opadają na piasek. Woda staje się mleczna.
    W tym stanie pozostawiamy akwarium do dnia następnego i dopiero wtedy ściągamy gumką wodę wraz z martwymi wypławkami. Potem napełniamy akwarium nową wodą i po krótkim odstaniu, wpuszczamy ryby. Mimo tak radykalnego działania dwutlenku węgla na wypławki, zdarza się, że kilka z tych robaków przeżyje, dając początek nowej inwazji. Otóż, udaje się przeżyć tym egzemplarzom, które w momencie napełniania zbiornika wodą sodową, przebywały blisko powierzchni i w ostatniej chwili potrafiły zetknąć się z powietrzem. Osobniki głęboko zagrzebane w piasku, też mają szansę przeżycia, nie mówiąc już o kokonach. Ta ewentualność zmusza zwykle do powtórzenia zabiegu.
    Jakkolwiek, metoda jest dość kosztowna, to jednak działa bardzo skutecznie. 0 wiele tańszym środkiem jest kwas cytrynowy. Na litr wody zużywa się go 1 gram. Ryby i inne zwierzęta, które chcemy ocalić, muszą być wyłowione. Rośliny pozostawiamy, zakładając, że zginie nitella i inne glony, porastające rośliny i szyby. Po zabiegu płuczemy akwarium kilkakrotnie. Wodę wlewamy dopiero po stwierdzeniu pehametrem, że kwasek cytrynowy został wypłukany.
    Na zakończenie, jeszcze kilka słów o metodzie biologicznej. Zaobserwowano, że pewne gatunki ryb zjadają wypławki, szczególnie chętnie po przegłodzeniu. Nic więc łatwiejszego, jak mieć te ryby w rezerwie i w razie potrzeby, a nawet profilaktycznie, przerzucać je z jednego zbiornika do drugiego. Do dawno zalecanych gatunków należą bojowniki. Według moich spostrzeżeń, najskuteczniejszą rybą w zwalczaniu wypławków, ślimaków i innych szkodników - jest welon.